|
|
<
|
Maj 2012 |
>
|
|
| Pn |
Wt |
Śr |
Cz |
Pt |
So |
N |
|
|
1
|
2
|
3
|
4
|
5
|
6
|
|
7
|
8
|
9
|
10
|
11
|
12
|
13
|
|
14
|
15
|
16
|
17
|
18
|
19
|
20
|
|
21
|
22
|
23
|
24
|
25
|
26
|
27
|
|
28
|
29
|
30
|
31
|
|
|
|
|
sobota, 28 kwietnia 2012
Patrzę z zachwytem na kwitnące czereśnie,tulipany,różnokolorowe bratki,szafirki i stokrotki,które rozprzestrzeniły się po posesji.Wstaję o 5-tej rano.Wtedy budzi się powoli kolejny wiosenny dzień.Nad stawem snują się delikatne mgły,ptaszyny po swoich ptasich snach wyśpiewują przepiękne trele.Kilka dni temu znalazłam dzwońca.Miał chore nóżki.Cieszyłam się,bo zaczął jeść i sprawiał wrażenie ,że wszystko skończy się dobrze.Niestety stało się inaczej....

Znalazłam też piękną ptaszynkę,która mieszka sobie z mężem na orzechu włoskim.Ze szczęściem obserwuję jak uwijają się przy szukaniu robaczków,czy ściółki na gniazdko...

Udało się też uratować moją kotkę Tomcię,która podczas rui zaklinowała się w wąskiej róże,która znajdowała się w ścianie.Za pomocą siekiery i dużego młota rozwaliłam troszkę ściany i udało się wyswobodzić zakochaną kotkę,a za kilka godzin wysterylizować ją ,aby już więcej się takie niespodzianki się nie zdarzały.

Z Brendą było gorzej.Pobiegła nad staw i zaczęła kopać pod płotem.Wykopała pół metrową dziurę i zaczęła piszczeć.Starałam się ją wyciągnąć,ale łeb tkwił głęboko w ziemi.Wystraszyłam się,bo miała trudności z oddychaniem i wpadła w panikę.Włożyłam dłoń i zaczęłam wybierać ziemię koło nosa,aby mogła oddychać.Uspokoiła się.Ale nadal była uwięziona.Włożyłam ręka do jej pyska i zrozumiałam ,gdzie tkwi przyczyna.Dolna szczęka dostała się pod korzeń i bardzo ciasno pod niego się wcisnęła.Dojście było bardzo trudne i wąskie.Nie mogłam użyć żadnego narzędzia.Brenda zaczęła panikować.Niewiele myśląc docisnęłam dolną szczękę mocno do ziemi i wysunęłam linę korzenia z pyska.Udało się w końcu wyjąć Brendę z uścisku korzeni.Ale było ciężko i strasznie niebezpiecznie...

Moje kochane niedobrotki....jm
środa, 25 kwietnia 2012
Wszyscy z wypiekami na twarzy czekali na robienie masek gipsowych.Najpierw z Heidi i Rainerem wytłumaczyliśmy dzieciom na czym będzie polegało ich wykonanie i jak mają się zachowywać.Na pierwszy ogień poszła Ola.Widać było przejęcie i podziw dla dziewczynki.Potem już poszło jak z płatka.Opowieściom z osobistych przeżyć nie było końca....




Teraz tylko obróbka masek i można robić pierwsze próby....jm
sobota, 21 kwietnia 2012
Może cię dzisiaj zobaczę,
tulipanami zasłonię łzy
i wtulę się w twe spojrzenie spokojne....?
Ktoś odszedł na zawsze,
jutro zamkną się drzwi,
a klucz wrzucą do skrzynki wiecznej.
W kartoniku zasnął mały ptaszek,
dotykam jego piórek orzechowych,
może odfrunie silniejszy ,niż przed godziną?.
Dopala się wczorajsze ognisko,
ciepło wnika w zmarznięte dłonie
pokryte jeziorną mgłą.
Może miłość daje siłę
na chwile trudne i szare,
a może otwiera szerzej oczy na każdy pączek,
na każde źdźbło rodzącej się trawy,
białego zawilca,tulipana poranionego chłodem?.
Zatrzymuję myśli w kwiecie pierwszej czereśni,
chcę ciebie zobaczyć,
dotknąć twoich rąk
i zwyczajnie tobą się cieszyć........jm




piątek, 13 kwietnia 2012

Pierwsze kukiełki zrobione przez dzieci i pierwsze scenki teatrzykowe.Ileż było radości ,twórczych chwil i zachwytu....


Dzieci z pomocą p.Haidi i p.Rainera malowały wielkanocne zające.Zaangażowanie wszystkich było ogromne i pełne radości....


Jarmark w Koszalinie był wyjątkowo udany.Spotkałam również moich przyjaciół z liceum...To były piękne chwile na pogaduchach przy pysznej kawie...




Przepiękny czas świąt,a szczególnie wyczekiwane przeze mnie Triduum Paschalne.Na święta miałam wszystkich,których kocham,było pysznie,spacerowo,pogaduchowo i duchowo....Cóż więcej potrzeba do szczęścia......jm
czwartek, 15 marca 2012
Po kilku dniach wewnętrznego spokoju,wyciszenia,popłakania sobie,zabieram się do pracy.Przyszły nowe siły,pomysły,zapachniało żonkilami i barwnymi prymulami.W koszu wylegują się nasiona przed wysianiem i kiełkowaniem wiosennym.Zajęcia wokalno-muzyczne ruszyły pełną parą,a teatralne stały się moim oczkiem w głowie.Zbieram materiały,myślę nad rekwizytami.Za tydzień będziemy robić kukiełki,maski.Dzieciaczki są twórcze z pokładami niespożytej energii.Wkrótce moi przyjaciele ze Szwajcarii dołączą do nas i zaczniemy robić gipsowe maski,to będzie dopiero przeżycie.....Czekają mnie jeszcze przedświąteczne jarmarki,na które muszę się wielkanocnie przygotować.Karty świąteczne już mam,jeszcze wianuszki,zdobienie jaj,lampiony,świece....Wena już zapukała w serducho,więc czas twórczo działać...W wolnych chwilach grabię,przycinam drzewa owocowe,sprzątam posesję i biegam polną ścieżką wśród pól,sycę się piękną parą łabędzi,która zamieszkała nad dużą polną kałużą i parą żurawi.Mogę na nie patrzeć bez przerwy ,na ich dystyngowane ruchy,spokój i miłość....A jeszcze te skowronki,balsam na duszę.......jm



sobota, 10 marca 2012
Pragnę ,abyś mnie zawsze kochała,
abyś za mną tęskniła,
abyś zawsze pamiętała,
aby zawsze tobie na mnie zależało......
Przecież wiesz,że tak jest i tak będzie,
a tęsknota słodsza jest od miodu,
od nalewki miętowej i różanej.
Tylko czasami o tobie nie myślę,
snem malujesz marzenia,
a dotyk twój pachnie
wiosennymi tulipanami i narcyzami.
Szukam śladów na plaży cichej,
ciągnę za sobą wyrzucone przez morze
belki i stare deski na moje krzyże...
Kocham ,marzę i tęsknię.
Niespełnienie mnie uskrzydla,
dodaje smaku każdej minucie,
każdej porze roku....
W twym uśmiechu zasypiać chcę,
i ze swoim uśmiechem wstawać......jm

piątek, 02 marca 2012
Poczułam oddech przedwiośnia.Na małym ryneczku kupiłam prymule,nasiona lawendy,sałaty,zatrwianu,niezapominajki.W domu przesadziłam kwiatki w ozdobną donicę i już wiosna zagościła na kuchennym stole.A ,kiedy karmiłam koty i psy nade mną zatańczył i zaśpiewał przepięknie skowronek.Patrzyłam urzeczona i szczęśliwa.Z ogrodu przyniosłam nać pietruszki i selera.Wyrasta już rabarbar i szczypiorek siedmiolatki.W słońcu wszystko pięknieje,wsłuchuję się w świergot ptaszyn, w szum świerków,zapach przebiśniegów.....Lód na stawie topnieje i widać już rybki,koty wylegują się w cieple promieni słonecznych na parapetach,koza Tosia obgryza gałązki ściętych topoli...Już jest.....i żyć się chce z przedwiosennymi zwiastunami....jm

wtorek, 28 lutego 2012
Od przyszłego tygodnia , rozpoczynam zajęcia wokalno-muzyczne z nauką gry na gitarze,z młodzieżą zajęcia teatralne,a z dorosłymi zajęcia pt."Życie moja pasja".Mam nadzieję,że chętni się znajdą,którzy będą chcieli rozwijać swoje zainteresowania.Takie zajęcia były zawsze moim marzeniem.Zbieram materiały i pomoce ,które ułatwią pracę.W czerwcu zaczynamy przygotowania wraz z moimi przyjaciółmi ze Szwajcarii,którzy całe życie związani byli z teatrem szwajcarskim do sztuki "Hiob".W czerwcu zacznie się wylewanie masek ,malowanie ich,a potem już praca ze słowem na scenie.Jestem podekscytowana i pełna twórczego zapału.Panie,dodaj mi skrzydeł....jm

czwartek, 23 lutego 2012
Przez sen usłyszałam hałas.Otworzyłam roletą zasłonięte okno.Uderzył mnie zacinający deszcz i potężny podmuch wiatru.Dom zaczął skrzypieć,jakby był rozciągany prze siłujących się z liną.Ale najbardziej zaskoczył mnie widok ,na którym nie było już śniegu.A jeszcze wczoraj z impetem pośliznęłam się i przejechałam na pupie kilka metrów z jedzeniem dla Tosi.Spojrzałam na tulipany i żonkile,wtuliłam w nie z zachwytem nos wdychając delikatny zapach wiosny.Zobaczyłam łąki z dzikimi narcyzami,stokrotkami.Zasnęłam wdychając zapach kwiatów jabłoni i wczesnych czereśni.....Wyczytałam,że już czas,aby wsiać nowalijki,pietruszkę ,marchew,koper i dymkę.Jutro ,to zrobię ,może będzie jakiś efekt wcześniejszych zasiewów.Dzisiaj popracuję nad projektem ogrodu,miejsca nad stawem i klombów pod domem.Wybiorę nowe drzewa i krzewy.W sobotę robimy wycinkę wszystkich topoli,gdyż bardzo zaśmiecają staw.....Za chwilę wychodzę do sklepu i spojrzę w oczy wichurze.....Na wszelki wypadek przygotuje świece i nanoszę drewna ,bo różnie może być ze światłem......jm

To tu, najpierw dojrzewają czereśnie....jm

Nasze topole....

Pamiętam ten wiosenny zachód słońca i pierwszy tak ciepły i pełen zapachów wieczór....jm
poniedziałek, 20 lutego 2012
Po porannych opadach zaświeciło słońce.Poczułam wiosenne ciepło,kiedy stanęłam w zacisznym miejscu pod stodołą.Wyprowadziłam nawet Tosię na trawkę już zieloną.Przypływ energii pobudził mnie do życia.Przyszłam do domu i zabrałam się za przestawianie mebli,porządkowanie czasopism,mycie okien.Nie obyło się bez zniszczeń .Ze stołu spadł duży wazon z morskimi kamieniami,wazon cały,natomiast w podłodze zrobił się pokaźny otworek.Przytaszczyłam ze stodoły szklany gąsior na wino,po byłych właścicielach.Teraz muszę go wymyć,osuszyć.Będzie wykorzystany na kwiatowe i suche kompozycje.Znalazłam starą lampę,nad która muszę trochę popracować.Z zachwytem patrzę na różowe tulipany,które jeszcze tak niedawno ledwo wyszły z ziemi,teraz zdobią kuchenny stół....Jutro ciąg dalszy przestawiania mebli i układania na półkach około setki różnych bibelotów.Mam nadzieję ,że zaskoczę głównego domownika.Nie ma to ,jak ciekawa aranżacja domu....jm

Już tęsknię za wywieszaniem prania na świeżym powietrzu...

Koty przysnęły na słońcu.....

A w przerwie,herbatka z konfiturą z pigwy i owsiane ciasteczka,.......troszkę się przypiekły,ale smaczne i zdrowe....jm
|